Aktualności

Bristol na straży najwyższych wartości

Kilka dni temu pojawiły się pierwsze przecieki o tym, że w naszym obecnym mieście zamieszkania – w Bristolu w południowej Anglii, ma odbyć się marsz wsparcia dla środowisk ideologicznej lewicy. Lewicy, która próbuje wykorzystać Polki, niczym bezwolne kukły, do własnych celów.

W odpowiedzi na te nikczemne zamiary spontanicznie powołana została grupa Straż Narodowa Bristol, która w bardzo szybkim tempie rozrosła się do kilkudziesięciu osób. Bazowaliśmy głównie na osobach, które miały okazję poznać się już w czerwcu, podczas obrony pomnika w centrum miasta przed protestantami z Black Lives Matter.

Konkretnie wsparli nas kibice Legii Warszawa i Wisły Kraków. Były osoby kojarzone ze Stowarzyszeniem Patriae Fidelis oraz wieloletni prezes Stowarzyszenia Polskich Kombatantów.

Pojawiło się także gościnne wsparcie z Węgier i …Jamajki! Jednak główną liczebnie siłą tego dnia byli zwyczajni Polacy, wierni udający się do Kościoła na niedzielną Mszą świętą. Zszokowani wręcz prymitywizmem haseł płynących z niedbale wykonanych banerów, grupki osób stojących po drugiej stronie skrzyżowania dołączały do nas z różańcami w rękach. Zarówno kobiety jak i mężczyźni. Rozpiętość wieku była ogromna, w zasadzie od kilkuletnich dzieciaków aż po emerytów. Łącznie podczas kilkugodzinnego czuwania przewinęło się około 50 osób.

Co do samych demonstrantów, to raczej nie prezentowali sobą nic konkretnego. Kilka nawiedzonych, ziejących nienawiścią do wszystkiego kobiet, część z nich w strojach fikcyjnych postaci filmowych. Dodatkowo trochę przysłowiowych Julek i Oskarków oraz typowe KOD-babcie ze swoimi „cuckoldami”. Całość doprawiona znaną w niedalekiej, podbristolskiej wiosce nadaktywną jak na swój wiek organizatorką wszystkiego, co tylko można organizować i podupadłym biznesmenem kamerzystą.

Z bannerów i wykrzykiwanych podczas opuszczania miejsca zgromadzenia haseł wiała ogólna bieda intelektualna i prymitywizm. Część bazgrołów na kartonach z błędami ortograficznymi i często wykluczające się nawzajem. Totalny miszmasz i dezorganizacja.

Według wielu mieszkańców Bristolu był to najbardziej żałosny i smutny powód do demonstracji, jaki kiedykolwiek w historii zgromadził Polaków w tym mieście. Jedna z organizatorek pisała później, że tak się bała tam stać, że przez godzinę trwania tego zgromadzenia miała ubrany ochraniacz na zęby.

Z pewnością typowo sportowa ekipa, będąca częścią naszej kontrdemonstracji, zawiodła się brakiem mitycznej Antify, na której pojawienie się chyba wszyscy cicho liczyliśmy. Jednak nawet oni zlekceważyli to zbiegowisko dziwaków. A całość najlepiej podsumował TVN24 podając, że bristolski marsz zgromadził około 60 osób.

Podsumowując, chcieliśmy podziękować wszystkim, którzy pojawili się na kontrdemonstracji w obronie Kościoła przed ewentualnymi próbami profanacji Mszy Świętej. Dziękujemy wszystkim za miłe słowa wsparcia, oraz gratulacje po udanej akcji przesyłane nam za pomocą mediów społecznościowych.

Czołem Wielkiej Polsce!

Autor: Agata Wolska

Zdjęcia: Straż Narodowa Bristol