Aktualności

Polskim weteranom i patriotom zabroniono złożenia wieńców pod londyńskim pomnikiem ku czci polskich żołnierzy

 

Polskim weteranom i patriotom zabroniono złożenia wieńców pod londyńskim pomnikiem, który Brytyjczycy ufundowali w podzięce dla Polaków

W Wielkiej Brytanii od pięciu lat odbywa się największy poza granicami Polski Marsz ku Czci Żołnierzy Wyklętych, w tym roku mający odbyć się w niedzielę 25 lutego. Marsz i obchody są już swojego rodzaju tradycją, która konsoliduje starszą i młodszą Polonię i gromadzi setki uczestników. Zaczyna się na stacji South Ruislip a kończy pod Polish War Memorial w Northolt. W tym roku urzędnicy postanowili zakazać obchodów.

Pomnik został wybudowany w 1948 roku ze składek społecznych Brytyjczyków jako wyraz wdzięczności społeczeństwa brytyjskiego dla polskich żołnierzy. Czy może być lepsze miejsce gdzie nasi weterani, polska młodzież i całe rodziny mogą lepiej wyrazić swój szacunek do żołnierzy walczących na tylu frontach? Pochylić czoło nad Ich bohaterstwem, odśpiewać Mazurka Dąbrowskiego? Przez wszystkie lata tak było – pod pomnikiem odbywały się liczne przemówienia, polowe msze święte, śpiewano Polski Hymn, czytano modlitwę NSZ i Apel Poległych. Składane były wieńce dla polskich Bohaterów a dzieci zanosiły pod pomnik biało-czerwone goździki. Wszystko odbywało się w atmosferze powagi i szacunku. Oddawany też był hołd zapraszanym weteranom, którzy dumnie brali udział w uroczystościach, otoczeni szacunkiem zgromadzonych.

W tym roku tak nie było. Organizatorzy zgłosili się do Hillingdon Council o zgodę na organizację obchodów już pół roku przed planowaną datą. I zaczęły się problemy. Najpierw urząd dzielnicy zażądał asysty policji, która odmówiła twierdząc że uczestnicy od lat świetnie się sami pilnują i organizacja przedsięwzięcia stoi na najwyższym poziomie. Następnie domagano się wykupienia droższych ubezpieczeń. Pomimo ich wykupienia, nadal był brak zgody, bo “marsz zakłóca komunikację”. Organizatorzy zaproponowali, że przemarsz odbędzie się chodnikiem. Też nie.

Zrezygnowano z marszu i padła propozycja, by ograniczyć się do złożenia wieńców i kwiatów pod pomnikiem i oddania hołdu Bohaterom. Okazało się, że to też nie odpowiada kilku przedstawicielom władz dzielnicy. Największym problemem okazała się polowa Msza Święta, która została kategorycznie zakazana. W piątek rano, dwa dni przed planowanymi obchodami, dostęp do pomnika został po prostu zamknięty, wokół bram pojawiły się łańcuchy i fabrycznie nowe kłódki. Urząd zapowiedział renowację pomnika i zamknięcie terenu na czas nieokreślony. Czy takich remontów się nie planuje? Informuje się o nich dwa dni przed uroczystością?

Obchody tradycyjnie odbywają się pod patronatem Prezydenta Rzeczypospolitej, Instytutu Pamięci Narodowej, Narodowych Sił Zbrojnych i kilkunastu organizacji z Polski i Wielkiej Brytanii. Organizatorzy z Polish Youth Association Patriae Fidelis i kilku innych polonijnych organizacji nie poddali się i zorganizowali święto upamiętniające polskich Żołnierzy Wyklętych przed legendarnym i ulubionym miejscem spotkań polskich lotników – Orchard Pub Ruislip. W ogrodzie stoi sporych rozmiarów model samolotu Supermarine Spitfire Mk Vb, z logo Donald Duck, na którym latał Jan Zumbach. Jest też pamiątkowy kamień z polską lotniczą szachownicą i odznaką pilota oraz napisem: „Memories that live on Polish airmen and „The Orchard” from 1940 in WW2”.

Odbyła się wzruszającą uroczystość z udziałem weteranów, zaproszonych gości i licznie przybyłej Polonii, chcącej oddać hołd naszym Bohaterom. Specjalnymi gośćmi byli m.in. Sybirak Wacław Szkoda z Birmingham, ostatni Żołnierz Wyklęty na Wyspach Mjr. Sergiusz Papliński z oddziału “Szarego” Armii Krajowej, St. Strzelec Antoni Grudzień walczący m.in pod Bolonią i Ankoną, czy Stanisław Guścin, prezes Royal British Legion Polish Branch. W uroczystości wzięli udział także liczni potomkowie polskich pilotów oraz Stefan Tompson, spokrewniony z Edwardem Raczyńskim, polskim Prezydentem na Uchodźstwie czy Magdalena Zarzycka-Redwan, Prezes Stowarzyszenia Dzieci Żołnierzy Wyklętych. Wygłoszono przemówienia, modlitwę NSZ, Apel Poległych, odśpiewano Rotę i Hymn Polski. Wspólnie zostali uhonorowani ci, którzy walczyli o wolną Polskę.

Po zakończeniu uroczystości 50-osobowa delegacja pojechała złożyć wieniec pod zamknięty Polish War Memorial. Obok łańcucha i kłódki polscy weterani zawiesili wieniec na ogrodzeniu, nie mogąc podejść bliżej pomnika, salutując Bohaterom, którzy walczyli na tylu frontach Europy. Był to niezwykle wzruszający moment.

To nie był jednak koniec. W poniedziałek rano łańcuchy zostały zdjęte. Nie trzeba mówić, że przez weekend nie było ani jednego robotnika na terenie pomnika  i żaden remont się nie odbywał. Zagadka się szybko wyjaśniła: pod pomnik przyjechała polska delegacja rządowa. Zostały złożone 2 wieńce. Delegację osobiście witał Prezes Komitetu Polish War Memorial – Richard Kornicki, syn polskiego bohaterskiego pilota. O blokadzie pomnika dzień wcześniej – nawet nie wspomniano. Po złożeniu wieńców bramy pomnika zostały ponownie zamknięte kłódkami i łańcuchami. Rządowa delegacja mogła złożyć wieńce, weterani i następne pokolenia Polonii – nie. Biało-czerwony wieniec zawieszony na zamkniętej bramie zniknął bez śladu. Został po prostu wyrzucony do kosza. 70 lat po tym, jak Brytyjczycy wybudowali pomnik ze społecznych składek, by okazać wdzięczność Polakom, tym ostatnim zabrania się do niego dostępu. Do pomocy i próby wyjścia z impasu dołączyło się biuro Ambasady Rzeczypospolitej, poseł z polskimi korzeniami Daniel Kawczynski MP, lokalny poseł Nick Hurd MP, a także lokalni radni, w tym m.in. Richard Mills. Jak na razie bezskutecznie. Polacy z Londynu masowo piszą skargi do Hillingdon Council i żądają wyjaśnień. Wysłano już ponad kilkaset skarg, ale rada dzielnicy milczy…

Wysyłanie skarg organizowane jest pod linkiem: https://www.facebook.com/events/2019080121701411/

Daria Frąckowska

*
Stowarzyszenie wyraża zgodę do publikacji i rozpowszechniania artykułu oraz załączonych zdjęć.