Aktualności

Nasz hołd dla Wyklętych na warszawskiej „Łączce”

Kwatera „Ł” na warszawskim cmentarzu powązkowskim jest miejscem wyjątkowym. To tutaj komuniści wrzucali do bezimiennych dołów ciała naszych bestialsko pomordowanych Bohaterów. Tych wspaniałych ludzi, którzy powinni stać na piedestale, być wzorem dla kolejnych pokoleń. Próbowano Im odebrać godność, zapomnieć o nich, zniszczyć każde wspomnienie bohaterstwa, poświęcenia, walki o wolną Polskę. Nie udało się…

Ekipa profesora Krzysztofa Szwagrzyka składająca się  z ponad 50 pracowników IPN i wolontariuszy (najmłodszy Kamil Błaszczyk ze Stowarzyszenia Mała Garstka kończy za 3 dni 17 lat – gratulujemy!) pracuje codziennie, z miłością i dumą przywracając Żołnierzy Wyklętych naszej pamięci. Ta praca na Łączce to honor i wyróżnienie. Powód do dumy i niezwykłej satysfakcji. Dziś mieliśmy ten zaszczyt być tam i zobaczyć na własne oczy jak wyglądają prace. Rozmawialiśmy z profesorem Szwagrzykiem, człowiekiem niezwykłym, emanującym dobrocią i ciepłem. Ta praca to jego misja, której poświęca się bezgranicznie. Ludzie odwiedzający kwaterę kochają go za to. Tak samo współpracownicy. Ta misja i entuzjazm udziela się wszystkim wokół. Nam już po kilku minutach wzruszenie utrudnia mowę. Po Łączce oprowadza nas Monika Mużacz-Kowal, p. o. naczelnika identyfikacji IPN, mówiąc: „kiedy mam w ręku „relikwię” w postaci czaszki, to mam taki zwyczaj czynienia znaku krzyża na czole czy fragmencie czaszki (…) Jest to takie opatrzenie na drogę. To czego zabrakło Im w momencie śmierci. Naszych bliskich, w kulturze chrześcijańskiej obmywamy, ubieramy w odświętne ubranie do trumny, czule głaszczemy na pożegnanie najbliższych po twarzy… Tutaj tego nie było. Byli brutalnie wrzucani, udeptywani jeden na drugim… Teraz jest pierwsze dotknięcie Ich z miłością. Nie bójmy się tego słowa! Z naszą polską miłością. Po to, żeby Ich wydobyć i żeby przywrócić nam poczucie spełnienia polskiego i chrześcijańskiego obowiązku”.

Idziemy w kierunku wykopanych dołów, gdzie koparka bez przerwy wydobywa kolejne hałdy ziemi. To tam 2 dni temu został odkryty zbiorowy grób i 3 znakomicie zachowane szkielety. Zatrzymujemy się na chwilę modlitwy, by oddać cześć bezimiennym Bohaterom. W tej nekropolii w latach 1948-56 komunistyczna bezpieka ukryła ciała kilkuset ofiar. Do tej pory wydobyto szczątki ponad 200 osób. Wśród nich –  żołnierzy polskiego podziemia m.in. mjr Zygmunta Szendzielarza ps. „Łupaszka”, mjr Hieronima Dekutowskiego ps. „Zapora”, a także ostatniego dowódcy Narodowych Sił Zbrojnych ppłk Stanisława Kasznicy.

Na czaszkach widać ślad kuli, widać że ofiary zostały zamordowane „metodą katyńską”, czyli strzałem w tył głowy. Robimy znak krzyża i szepczemy słowa modlitwy…

Może wkrótce uda się odnaleźć szczątki  gen. Augusta Emila Fieldorfa, rtm. Witolda Pileckiego i płk. Łukasza Cieplińskiego?
Ogromnie dziękujemy wszystkim pracującym na Łączce! Jesteśmy z Was dumni i bezgranicznie wdzięczni. Waszą miłość do Ojczyzny, narodową dumę, potrzebę ukazania prawdy historycznej i oddania czci tym, którzy na to zasłużyli przekażemy tysiącom Polaków mieszkających na Wyspach. Bo serca nas wszystkich biją dla Polski! 

 I zapewniamy solennie: PAMIĘTAMY I PAMIĘTAĆ ZAWSZE BĘDZIEMY!

AW