Aktualności

Wyzwolenie obozu w Holiszowie przez żołnierzy Brygady Świętokrzyskiej NSZ

 

Trwa ciągle wojna. Wojna historyczna. Czyli tak naprawdę chodzi o zakłamanie historii.
W tej nowej wersji Niemcy to „pierwsza ofiara nazimu”. A nam, Polakom, przypisuje się współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione podczas drugiej wojny światowej.
Chodzi przede wszystkim o wszystkim znaną frazę „polskie obozy koncentracyjne”. Z tym walczymy, walczą także ludzie dobrej woli.

Ale chodzi o więcej.

Wciąż musimy bronić pamięć Żołnierzy Wyklętych. Wciąż atakowanych. I wciąż szkalowanych. Bo to nie są, wbrew pozorom akademickie spory. O to co było 70 lat temu z okładem. I o to, kto tam gdzie stał i kto kiedy strzelił….

Ale kwestie związane z dobrym imieniem Polski dotyczą każdego z nas. Tu i teraz. Gdziekolwiek się znajdujemy. To określa naszą pozycję w debacie publicznej. To jest sprawa absolutnie kluczowa.

Dlatego kłamcom i oszczercom. Manipulantom i zwykłym zdrajcom odpowiadamy:

Brygada Świętokrzyska Narodowych Sił Zbrojnych wyzwoliła niemiecki obóz koncentracyjny w okupowanych Czechach w Holiszowie.

Tak właśnie wyglądała „współpraca” Brygady z nazistami.

5 maja 1945 r. Żołnierze Brygady Świętokrzyskiej NSZ wyzwolili w niemieckim obozie koncentracyjnym Holleischen (filia KL Flossenbürg) w miejscowości Holysow około 1000 kobiet: 400 Francuzek, 280 Żydówek, 167 Polek oraz Czeszki, Holenderki, Belgijki, Rumunki, Jugosłowianki i „kobiety innych narodowości”.

Fragmenty wspomnień:
Jean Michelin de Clermont Ferrand:
Nagle około godziny 10.30, jak w akcji z filmu, gdy patrzyłam przez okno z paroma innymi, spostrzegamy w części lasu, który widać było nad blokiem Nr 1, gromadę ludzi w mundurach khaki. Rozsypali się po obozie, a było ich dużo. Inne grupy nadchodziły z drugiej strony. Nie czynią żadnego hałasu, nie słychać wydawanych komend ani strzałów. Jesteśmy unieruchomione, równocześnie widzimy naszych strażników na dziedzińcu, którzy jeszcze niczego nie dostrzegają. Wojsko w mundurach khaki posuwa się szybko i oto atakują bramę obozu Żydówek i równocześnie naszą bramę. Otwierają ją niewiadomo jakim sposobem lecz bardzo szybko i oto dziedziniec jest nagle pełen ludzi w mundurach khaki, szybkich i cichych.

Strażnicy na służbie podnoszą ręce do góry i opuszczają broń. Asystujemy przy zdumiewającej scenie nie do zapomnienia – wychodzenia wszystkich strażników z rękami do góry, oraz dozorczyń schodzących ze schodów z pakunkami, które upuszczają podnosząc ręce do góry. Porzucają płaszcze i torebki. Następuje kolej na komendantki, a dalej na komendantów, którzy oddają pistolety polskim partyzantom…

…Zbiegamy ze schodów, drzwi bloków otwierają się nie wiem jakim sposobem, w tempie niesłychanie szybkim. Dowódca obozu, który schował się w bocznym budynku, został wyciągnięty i oddany w ręce Polaków.
Po scenach entuzjazmu, próbach samosądu i plądrowania, w obozie pozostały jedynie Francuzki, jakby obawiając się powrotu Niemców. Kiedy Brygada prowadziła do niewoli niemiecką załogę uwolnionego obozu, czeski stróż wioskowy ogłaszał: „prapory dolu”, bo oto Niemcy powracają… Nie wiadomo dokąd udały się inne więźniarki.
Wszystko to trwało godzinę. Znajdujemy się na dziedzińcu pełnym odłamków, wszystkie drzwi są otwarte, szafy pootwierane. Pozostaje trup Niemca pod bramą. Wydaje się nam, że śnimy, albo jesteśmy szalone. Nagle słyszymy dookoła strzały karabinów i automatów. To polscy partyzanci prowadzą małą wojnę z Niemcami. Od czasu do czasu zbłąkane kule uderzają o dachówki.
W następnych dniach wielu więźniarkom z Holiszowa udało się zobaczyć dozorczynie w obozie u Polaków. Wracają podekscytowane, opowiadając o ich wygolonych głowach, bosych nogach, razach jakie otrzymują. Żadna z nich nie została rozstrzelana. Będziemy reprezentowane, gdy będą je sądzić.

Robert Ćwikło: „[…] Więźniarki, widząc swych niedawnych prześladowców, rzuciły się na nich z wściekłością. W ruch poszły kamienie, wyrywane wprost z bruku, różne drągi, kije, łopaty, które spadały na głowy i plecy SS-manów zasłaniających się rękami. Polała się niemiecka krew. Szeregi Niemców przemieszały się z tłumem kobiet, które już nie znały litości. Dozorczynie SS-manki wleczono za włosy po ulicy obozowej, okładając nieomal ich nagie ciała kijami i kamieniami.
Nie wiadomo jak, jakby się to skończyło, gdyby nie nadjechał konno kpt. „Walery”. Popatrzył na to co się dzieje i krzyknął: – No, do pioruna! Chłopcy, nie pozwalajcie na to dłużej! To są przecież jeńcy. Tak nie wolno! Któryś z chłopców odkrzyknął – Panie kapitanie, za to wszystko co te kobiety wycierpiały, należy im się taka zapłata!

Nie śpiesząc się zbytnio, zaprowadziliśmy porządek, formując z niemieckich jeńców kolumnę marszową. W duchu cieszyliśmy się jednak, że kobiety wzięły krwawy odwet za ich udrękę. Wreszcie któryś z oficerów kazał rozbić obozowy magazyn żywności i wydać kobietom wszystką żywność.”
płk Bohun – Dąbrowski: „[…] W pewnej chwili podbiegł do mnie mój adiutant ppor. Zygmunt z meldunkiem, że po lewej stronie znajdują się dwa baraki, podwójnie otoczone płotem z drutu kolczastego pod prądem elektrycznym. Brama zamknięta jest na łańcuchy z kłódkami. Drzwi baraków również były pozamykane. Z małych okienek wyglądały wychudzone twarze i słychać było głośne wołanie o pomoc.
Natychmiast kazałem przyprowadzić komendanta obozu wyłączyć prąd elektryczny z kolczastego ogrodzenia. Na moje pytanie o powód zamknięcia i odizolowania tych dwóch baraków odpowiedział, że na rozkaz Hitlera są w nich zamknięte więźniarki pochodzenia żydowskiego. Budynki te, wraz ze znajdującymi się kobietami, miały być oblane benzyną i spalone w momencie zbliżania się wojsk amerykańskich do Holiszowa na odległość 20 km. Po otwarciu bramy, wszedłem na teren zabudowań i zobaczyłem stojące dookoła każdego baraku beczki z benzyną. Zapytałem go, czy wykonałby ten rozkaz? Zaczął się tłumaczyć, że jest oficerem Wehrmachtu, że funkcje komendanta obozu objął dopiero parę dni temu. Przysięgał, że nigdy nie wykonałby tego rozkazu i tak dalej… Nie słuchałem go więcej. Drzwi do baraków zostały przez żołnierzy otwarte.

Chciałem wejść do wnętrza, ale makabryczny widok, jaki ujrzałem, zatrzymał mnie na progu. Z mroków budynku, wydostawał się na zewnątrz potworny odór wydzielin ludzkich zmieszany z wonią rozkładających się trupów. Z tych czeluści, na światło dzienne wypełzały z wielkim płaczem radości, pozostałe przy życiu kobiety. Ze słabości nie mogły stać na nogach. […] Na placu przed budynkami kobiety – więźniarki tarmosiły i biły dozorczynie obozowe. Kazałem kapitanowi Gustawowi zainterweniować i odprowadzić jeńców do Vsekar. Kpt. Gustaw zorganizował dla nich obóz jeniecki, który później, po wkroczeniu armii amerykańskiej, został przekazany władzom amerykańskim. Zdobyte magazyny z żywnością zostały oddane do dyspozycji uwolnionych kobiet.. […]

W Londyńskim Marszu ku Czci Żołnierzy Wyklętych co roku odczytujemy Apel Poległych.  Od kilku lat w Apelu znalazła się nowa fraza:

„Żołnierzy Brygady Świętokrzyskiej Narodowych Sił Zbrojnych, którzy wyzwolili kobiecy obóz koncentracyjny w okupowanych przez Niemcy Czechach w Holiszowie

Stańcie do apelu!”

I tradycyjnie dodamy:

Cześć i Chwała Bohaterom!

MS