Aktualności

Baginton, 2 listopada 2014 roku

Baginton, 2 listopada 2014 rokuW tym roku, nawiązując do tradycji minionych dwóch lat, delegacja Patriae Fidelis ponownie wybrała się w pierwszą niedzielę listopada do Baginton, by złożyć hołd spoczywającym tam lotnikom krakowskich Zefirów, czyli Dywizjonu 308. Dzięki regularnym wizytom na niewielkim cmentarzu położonym przy kościele św. Jana Chrzciciela nasza grupa, której oś skupia się wokół oddziału PF Bristol, staje się coraz bardziej rozpoznawalną częścią tego wydarzenia, a same obchody na stałe udało nam się wpisać w grafik stowarzyszenia.

Autor niniejszych słów zjawił się na cmentarzu już godzinę przed uroczystościami. Głównym czynnikiem determinującym to wczesne przybycie była chęć ucieczki od nasilającego się deszczu w Coventry, który nie zachęcał do dłuższego pozostawania w centrum tego miasta. Szanse na to, że w położonym niemal na jego przedmieściach Baginton będzie wiele lepiej nie były może i zbyt wielkie, ale jak się okazało zawsze warto mieć nadzieję. Po dotarciu na miejsce deszcz, jak ręką odjął, przestał padać, a z czasem zaczęły się nawet przedostawać przez chmury nieśmiałe promienie słoneczne. Warto się zjawić na tym cmentarzu w zwykły dzień i w samotności chwilę porozmyślać nad losami tych młodych pilotów, którzy przeszło 70 lat temu oddali swoje życie za wolną Polskę. Sprzyja temu lokalizacja tego kościoła i cmentarza – na samym skraju miejscowości. Zaraz za płotem okalającym cmentarz znajduje się już pole, które jest położone w niewielkiej niecce, w stosunku do której znajdujemy się na lekkim wzniesieniu. Potęguje to efekt przestronności, który odnosimy spoglądając w tamtą stronę. W czasach drugiej wojny światowej była to część bazy RAF Baginton, w której Dywizjon 308 stacjonował ponad 8 miesięcy – dłużej niż gdziekolwiek indziej w czasie swojego pięcioletniego istnienia. Z tych rozmyślań zostałem wyrwany przez obecność kolejnych osób oraz całych rodzin, które podobnie jak ja postanowiły przyjść nieco wcześniej i jeszcze przed rozpoczęciem części oficjalnej w spokoju poczytać napisy na płytach nagrobkowych, przenosząc się myślami w tamten burzliwy okres. W końcu nadeszła jednak godzina rozpoczęcia, a słyszane już z oddali trąbka i bębny dały jasny sygnał, że marsz pocztów sztandarowych, a wraz z nim znaczącej części uczestniczących w obchodach gości, już zmierza w naszym kierunku. Ks. Romuald Szczodrowski z Polskiej Parafii w Coventry pozdrowił nas serdecznie podczas gdy przechodził obok, po czym zajął swoje miejsce na centralnej części na wprost grobów lotników. Sztandary w liczbie ponad 20 ulokowały się tradycyjnie za grobami, gdzie jest dużo wolnej przestrzeni. Jedynym wyjątkiem była młodzież z Polskiej Szkoły w Coventry, która stała w jednym rzędzie z księdzem przed grobami. Na obchody w tym roku oprócz modlitwy w obecności pocztów sztandarowych, odśpiewania „Króluj nam Chryste” oraz „Boże, coś Polskę” złożyła się także ciekawa mowa przybliżająca nam sylwetki pochowanych tu lotników oraz obejmująca szerzej całość istnienia Dywizjonu 308 podczas jego stacjonowania w tym miejscu. Wygłosił ją najpierw po polsku, a następnie po angielsku potomek jednego z powojennych emigrantów. Następnie odbyło się tradycyjne spotkanie w luźniejszej atmosferze przy kawie i ciastku w położonym nieopodal Royal British Legion Club. Tam niezmiennie korzystamy z okazji wysłuchania wojennych i powojennych historii od kombatantów, których udaje nam się spotkać. Wreszcie nadszedł czas opuszczenia gościnnego miasteczka i rozjechania się w swoich kierunkach.

Podsumowując, z satysfakcją pragniemy zauważyć, że frekwencja podczas tych obchodów rokrocznie wzrasta. Zwłaszcza budujący jest zwiększający się udział osób młodych oraz całych rodzin na tle pojawiającej się w Baginton całości. Z zainteresowaniem stwierdzamy również, że po raz któryś już z rzędu pogoda spogląda na nas łaskawie i dokładnie na czas trwania uroczystości zawiera z nami pakt o nieagresji, by krótko po zakończeniu ceremonii ponownie nawilżyć cmentarz wraz z okolicznymi polami padającym deszczem. Czy na pewno chodzi tu o zwykły zbieg okoliczności?

Do zobaczenia za rok!

Marcin Majchrowski