Aktualności

Dzień pamięci poległych podczas Bitwy o Anglię, Nuneaton, 14 września 2014

Nasze dobre i z roku na rok coraz bardziej zacieśniające się kontakty ze 121 Dywizjonem Lotniczym z Nuneaton zaowocowały zaproszeniem na obchody poświęcone lotnikom poległym w czasie Bitwy o Anglię, a także w wyniku późniejszych działań wojennych na tych ziemiach. W tym roku miała miejsce dopiero druga edycja tego wydarzenia. Dla nas był to oczywiście debiut w położonym nieopodal Coventry miasteczku.

Na cmentarzu przy ulicy Oaston Road miejsce swego ostatniego spoczynku znaleźli lotnicy brytyjscy, polscy, ale także i niemieccy. Wszyscy oni są pochowani w oddzielnych kwaterach, które jednak znajdują się niemal jedna przy drugiej, co ułatwiło przeprowadzenie uroczystości. Ze względu na spodziewaną dużą frekwencję z polskiej strony organizatorzy zdecydowali, że obchody wspólnie poprowadzą księża Alex Potts oraz dobrze nam znany z Baginton Romuald Szczodrowski z polskiej parafii w Coventry. Była to słuszna decyzja, gdyż naszych rodaków w najróżniejszym przedziale wiekowym pojawiło się tego dnia naprawdę sporo. Polską społeczność w Coventry reprezentowała pani Anna Jelec, którą również regularnie spotykamy każdego listopada w Baginton i serdecznie pozdrawiamy! Z własnym sztandarem wystąpiła Szkoła Polska w Coventry, my zaś rozwinęliśmy baner naszego stowarzyszenia. Pojawiło się również sporo osób prywatnych, które z daleka rozpoznawaliśmy m.in. po odzieży z wątkami patriotycznymi. Szacunkowo liczbę Polaków w Nuneaton tego dnia oceniłbym na 30 osób spośród całkowitej frekwecji oscylującej wokół setki.

Wszystko rozpoczęło się tuż po godzinie 14 od uroczystej musztry, po której nastąpił pochód sztandarów. Wówczas ksiądz Potts przywitał zgromadzonych przypominając dramatyczne okoliczności przełomu lata i jesieni 1940 roku, które sprawiły, że przyszło nam spotkać się w tym miejscu. Po jego krótkim wstępie ksiądz Szczodrowski wezwał wszystkich do modlitwy, po czym odśpiewana została pieśń ?O God, our Help in Ages Past?. Obydwaj księża przeplatali modlitwy z mowami upamiętniającymi poległych. Ksiądz Romuald swoje odczyty głosił wpierw w języku ojczystym, tłumacząc je następnie na angielski. Tą część uroczystości zakończyła prośba ksiądza Szczodrowskiego o wstawiennictwo do Wszechmogącego, zaś ksiądz Potts wraz ze wszystkimi zmówił ?The Lord’s Prayer?, czyli nic innego jak ?Ojcze Nasz? w języku Szekspira. Wartym odnotowania był moment, gdy dokładnie nad zgromadzonymi nisko przeleciał niewielki samolot. Warkot jego silników sprawił, że niemal wszyscy na tą chwilę skierowali swoje spojrzenia ku niebu. Niesamowita to okoliczność, że właśnie podczas obchodów poświęconych lotnikom miało miejsce to zdarzenie. Widząc kombatantów ubranych w mundury i udekorowanych orderami także spoglądających w górę nie mogłem oprzeć się myśli dotyczącej ich skojarzeń w tym momencie. Czy dumali o swych poległych kolegach, czy raczej o lotniczej pasji, którą kochali i która zaważyła na ich dalszych losach? O okrucieństwach wojny, czy jednak o minionych latach młodości, do których przecież wszyscy mamy sentyment, bez względu na to, z jakimi trudnościami wówczas się zmagaliśmy? Z tych rozważań wyrwała mnie zapowiedź kolejnego punktu programu, tj. składania wieńców. Oczywiście nie mogło także zabraknąć biało-czerwonego od Patriae Fidelis, który w imieniu wszystkich swoich koleżanek i kolegów miałem zaszczyt złożyć. Potem przyszła jeszcze kolej na pieśń ?Abide with me? oraz akt poświęcenia niniejszych uroczystości w imię dobra i pokoju wszystkich narodów dokonany przez księdza Alexa Pottsa. Następnie ksiądz Szczodrowski pobłogosławił po kolei groby wszystkich leżących tu lotników, po czym odegrano hymny narodowe Niemiec, Polski i Wielkiej Brytanii. Tu oczywiście warto się na chwilę zatrzymać, gdyż zarówno wykonanie hymnu nieprzyjaciela, jak i pobłogosławienie grobów jego żołnierzy podczas tego typu uroczystości to zupełnie niespotykana w naszym kraju okoliczność. Miejscowa społeczność brytyjska zamieszkująca te tereny także przecież dość poważnie odczuła skutki wojennych zmagań z Niemcami, choćby bombardowań w nocy 14/15 listopada 1940 roku, znanych w tutejszej historiografii jako Coventry Blitz. Sami mieliśmy kłopoty z obiektywnym odniesieniem się do tej sytuacji. W nieoficjalnej rozmowie z księdzem Romualdem po obchodach zapytaliśmy o jego zdanie na ten temat. W swoim punkcie spojrzenia odniósł się on do chrześcijańskiej koncepcji przebaczenia i pojednania, co można oczywiście zrozumieć, tym bardziej biorąc pod uwagę fakt, że wielu z tych niemieckich pilotów było zwykłymi młodymi chłopcami, takimi samymi pasjonatami lotnictwa jak wszędzie indziej na świecie, wysłanymi z konkretnymi rozkazami pod brytyjskie niebo. Nie można ich zatem mierzyć tą samą miarą co nazistowskich zbrodniarzy odpowiedzialnych za masowe mordy w Brzezince, Palmirach czy terror na ulicach Warszawy. Pozostawiamy własne przemyślenia w tej kwestii każdemu czytelnikowi z osobna. Jedyna rzecz, co do której zgodnie nie mieliśmy wątpliwości to fakt, że ciężko byłoby sobie wyobrazić odegranie niemieckiego hymnu w Polsce np. podczas rocznicowych obchodów obrony Westerplatte, linii umocnień pod Wizną czy też twierdzy Modlin.

Po odprowadzeniu sztandarów uroczystości dobiegły końca. Pogoda tego dnia była dla nas łaskawa i nie spadła ani kropla deszczu, mimo iż był w początkowej fazie moment, kiedy zrobiło się nieco chłodniej i lekko powiał wiatr, jednak szczęśliwie skończyło się tylko na postraszeniu zgromadzonych. Dalej czas nam mijał na miłych pogawędkach, m.in. wspomnianej wcześniej z księdzem Szczodrowskim, dowódcą 121 Dywizjonu – Paulem Hincksem, czy też panią Anną Jelec, która tradycyjnie zaprosiła nas na obchody do Baginton 2 listopada, na których my ? również tradycyjnie ? z pewnością się pojawimy! Pozostało jeszcze tylko zrobienie kilku wspólnych pamiątkowych fotografii i przyszedł czas rozejść się do domów. Pragnę w tym miejscu gorąco podziękować wszystkim, którzy przybyli tego dnia na cmentarz przy Oaston Road, a szczególnie tym moim koleżankom i kolegom, którzy pofatygowali się do Nuneaton aż z Londynu czy Bristolu. Budujące jest to, że Polacy na Wyspach Brytyjskich nie zamierzają zapominać o swoich korzeniach i kultywują pamięć o tych, którzy walczyli przed laty o ich wolność. Do zobaczenia za półtora miesiąca w Baginton!

Marcin Majchrowski

Zdjęcia: 121 (Nuneaton) Squadron ATC