Aktualności

70. rocznica bitwy o Monte Cassino, Rajd Pieszy

Dnia 17-ego maja grupa Patriae Fidelis oraz osoby zainteresowane (które dowiedziały się o evencie z plakatów i zaproszeń) zebrali się aby wspólnie uczcić bitwę o Monte Cassino podczas Rajdu Pieszego w Pentland Hills, w Edynburgu. Wyprawa składała się z dwóch części: czterogodzinnej wycieczki górskiej oraz ogniska z dyskusją na temat bitwy z maja 1944 i śpiewami.

Edynburg, 17.05.2014

 „Niech lew mieszka w Waszym sercu. Żołnierze – za bandycką napaść Niemców na Polskę, za rozbiór Polski wraz z bolszewikami, za tysiące zrujnowanych miast i wsi, za morderstwa i katowanie naszych sióstr i braci, za miliony wywiezionych Polaków jako niewolników do Niemiec, za niedole i nieszczęście Kraju, za nasze cierpienie i tułaczkę – z wiarą w sprawiedliwość Opatrzności Boskiej idziemy naprzód ze świętym hasłem w sercach naszych:

Bóg, Honor i Ojczyzna.”

gen. W. Anders bezpośrednio przed bitwą.

Z relacji bezpośredniego uczestnika:

Spotkaliśmy się pod Katedrą Najświętszej Maryi Panny o godz. 12:00. Następnie, gdy zebraliśmy już całą grupę, pojechaliśmy w kierunku pobliskich gór Pentland Hills, znajdujących się na obrzeżach Edynburga. Trasa jaką obraliśmy obejmowała większe wzniesienia (Turnhouse Hill, Carnethy Hill) i spokojniejsze ścieżki wzdłóż jezior. Najpierw dla rozgrzewki 10 minut spacerowaliśmy przez zagajnik przy Centrum Informacji Flotterstone, a następnie skierowaliśmy nasze kroki w stronę gór.

Pogoda tego dnia była dobra, nie padało i nie było błotniście. Śliskiej nawierzchni obawiali się organizatorzy, gdyż tydzień wcześniej sprawdzili tę trasę i doświadczyli takich trudności. Z tego powodu grupę zamykał zawsze jeden z organizatorów z apteczką w razie wypadku. Zastał nas jednak – zwłaszcza na szczycie – dokuczliwy wiatr, który był tak mocny, że zdawało się, że zacięcie próbował nas z tego wzgórza zdmuchnąć. Na szczęście większość grupy była wyśmienicie przygotowana: właściwe buty i kurtki sportowe okazały się być niezbędne w takich warunkach.

W obliczu niesprzyjającej aury, nie było możliwości w pełni zaprezentować pomysłu na te wyprawę, czyli symbolicznego planu zdobycia gór, który na wzór naszych dzielnych żołnierzy w 1944 miał przypominać zdobycie Monte Cassino. Przy takim wietrze samo utrzymanie równowagi było nie lada zadaniem a komunikacja była poważnie utrudniona. Atmosfera jednak i bez tego była niesamowita: rozłożyliśmy biało-czerwoną flagę i przy jej donośnym szeleście odśpiewaliśmy Rotę. Tak zdobyliśmy szczyt gór Carnethy Hill – nasze symboliczne Monte Cassino.

W rozmowach podczas rajdu dominowała tematyka historyczna. Omawialiśmy sytuację Polaków po wojnie i obecne problemy Polonii na Wyspach. Przez większość trasy szliśmy w parach lub maksymalnie grupkach czteroosobowych,. Grupa zintegrowała się na tyle mocno, by przy ognisku, koło centrum Flotterstone, poczuć się swobodnie: bez skrepowania rozmawiać i śpiewać. Piękne miejsce przy rzece, wśród drzew, z przygotowanymi ławkami i ułożonym z kamieni polnych paleniskiem było dla nas wielkim zaskoczeniem. Wiemy ze idea ognisk na Wyspach nie jest tak tak powszechna jak w Polsce.

Przy ognisku odśpiewaliśmy pieśni patriotyczne (zebrane w mini-śpiewczniku) takie jak: Czerwone maki, O mój rozmarynie, lub Kołysanka leśna oraz pieśni ludowe np. Dumka na dwa serca. Po części integracyjnej, przeszliśmy do ?poważniejszej? części spotkania: wymieniania się wiedzą i spostrzeżeniami na temat bitwy o Monte Cassino.

Pierwsza kwestia jaka została poruszona był to problem śmierci 923 Polaków w bitwie o Monte Cassino. Jaki sens miała ta ofiara? W obu natarciach II Korpus Polski nie tylko stracił prawie tysiąc poległych, ale także 3 276 rannych. W tym samym czasie kiedy Polacy przelewali krew w walce z Niemcami (maj 1944), Linia Curzona została już zmodyfikowana (grudzień 1943) i w konsekwencji Kresy Wschodnie zostały odłączone od Polski i wcielone do republik związkowych ZSRR (1945). A warto zaznaczyć, że ponad połowa żołnierzy pochodziła z Kresów. Czy nie jest ironią historii, że kiedy oni walczyli we Włoszech o wolność, pół roku wcześniej Wielka Trójka oddała niezależność Polski w ręce Rosji?

Polskie wojsko zrobiło na obecnych tam oddziałach alianckich duże wrażenie: „Polacy walczą jak lwy” (BBC), „Staliśmy wszyscy w milczeniu, salutując flagę polską, która stała się w tej chwili flagą wszystkich Zjednoczonych Narodów” (Chicago Tribune). Wszyscy z podziwem przyglądali się bohaterstwu i odwadze naszych wojsk. W obliczu tych faktów zadziwiająca była (jak i nie oburzająca) postawa amerykańskiego generała Marka Clark?a kiedy nie zezwolił oddziałom polskim na udział w pierwszej zwycięskiej paradzie w wyzwolonej stolicy Włoch.

Poruszyliśmy też tematy kontrowersyjne i mniej obecne w powszechnej świadomości takiej jak: zbombardowanie klasztoru przez Aliantów, którzy bezmyślnie zniszczyli zabytkowy klasztor oraz barbarzyńskie zachowanie Marokańskich żołnierzy (po bitwie ludność włoska doznała od nich wiele cierpienia). Inną ciekawostką była pomoc w bitwie o Monte Cassino syryjskiego niedźwiedzia, kaprala Wojtka, który prawdopodobnie nosił skrzynie z amunicją. Dla nas, Polaków w Szkocji, postać Wojtka jest podwójnie ważna, gdyż spędził on w Edynburskim zoo aż 16 lat.

Musimy zawsze pamiętać o naszym wielkim zwycięstwie, o ludziach honoru którzy uczą swoim przykładem jak żyć i jak godnie umierać. Głęboko wierzę w zakorzenione w nas wartości patriotyczne. Warto je w sobie obudzić i ruszyć naprzód „z wiarą w sprawiedliwość Opatrzności Boskiej, ze świętym hasłem w sercach naszych: Bóg, Honor i Ojczyzna„.