Aktualności

Bombardowanie Coventry i Dywizjon 308, czyli Patriae Fidelis znów w akcji!

Bombardowanie Coventry i Dywizjon 308, czyli Patriae Fidelis znów w akcji14 listopada 1940 roku, kwadrans po godzinie 20 nad angielskim Coventry rozległ się złowrogi huk samolotów. Chwilę później na miasto spadły pierwsze bomby. Był to początek trwającego aż do 6 rano dywanowego nalotu Luftwaffe pod kryptonimem ?Sonata Księżycowa? (w angielskiej historiografii znany jako ?The Coventry Blitz?).

(Zaproszenie na obchody w niedzielę 04.11.12)W tym czasie ponad czterysta niemieckich samolotów zrzuciło na miasto 394 tony bomb, 56 ton pocisków zapalających oraz 127 min morskich. Uszkodzeniu lub doszczętnemu zniszczeniu uległo 60 tysięcy budynków, co w owych czasach było olbrzymią liczbą. Śmierć poniosły 554 osoby, zaś dalszych 865 zostało rannych. Wybór Coventry jako celu bombardowań nie był przypadkowy. W tym silnie uprzemysłowionym ćwierćmilionowym mieście znajdowały się zakłady produkujące uzbrojenie i amunicję dla brytyjskiej armii. O ile motywacja i sposób postępowania Niemców nie budzi w tym wypadku żadnego zdziwienia, o tyle już działaniom rządu Winstona Churchilla w ostatnich dniach przed nalotem towarzyszą niemałe kontrowersje. Brytyjski premier już 11, a najpóźniej 12 listopada znał dokładny czas i miejsce planowanego bombardowania, gdyż jego wywiad przechwycił i odszyfrował niemieckie depesze wysłane z Berlina do stacjonujących we Francji, Belgii i Holandii jednostek lotniczych, które miały dokonać nalotu. Nie zdecydował się jednak podjąć żadnych działań prewencyjnych, takich jak zarządzenie ewakuacji ludności czy też wzmocnienie obrony miasta działami przeciwlotniczymi. Ważniejszym od losu setek mieszkańców własnego kraju okazało się w tym wypadku utrzymanie Niemców w przekonaniu, że ich kody szyfrujące ?Enigma? i ?Ultra? nie zostały złamane. W przeciwnym razie trzeba by było spodziewać się natychmiastowej reakcji niemieckiej i zmiany tych kodów. To oznaczałoby niewątpliwie poważne utrudnienia w dalszych działaniach wojennych. W tym miejscu automatycznie nasuwa się wiele pytań dotyczących takiego postępowania. Czy należy je oceniać z perspektywy moralnej czy raczej strategiczno-wojskowej? Czy ofiara tych ludzi nie ocaliła losu wielokrotnie większych mas społeczeństwa, np. dzięki ciągłej, nieprzerwanej znajomości niemieckich systemów szyfrujących? Czy Churchill zdawał sobie sprawę ze skali spodziewanego nalotu? Pamiętajmy bowiem, że Coventry Blitz był jednym z pierwszych w historii tzw. nalotów dywanowych, przeprowadzanych na ogromną skalę i przy użyciu olbrzymiej liczby samolotów. Na te pytania niezwykle ciężko jest jednoznacznie odpowiedzieć.

Tymczasem, obok zakładów przemysłowych, jednym z celów operacji ?Sonata Księżycowa? okazało się niewielkie lotnisko RAF w Baginton na przedmieściach Coventry. Stacjonował tam wówczas polski 308 Dywizjon Myśliwski ?Krakowski?, któremu w tym miejscu warto poświęcić kilka słów. Sformowano go 9 września 1940 roku na lotnisku Squires Gate w Blackpool w północno-zachodniej Anglii (mieściło się tam Centrum Wyszkolenia Lotnictwa) jako czwarty polski dywizjon po 302, 303 i 306. Zdecydowana większość pilotów oraz pracowników obsługi naziemnej wywodziła się z 2 Pułku Lotniczego w Krakowie. Już 12 września dywizjon liczący 170 osób został przeniesiony na lotnisko Speke koło Liverpoolu, na którym krakowiacy zapoznali się z samolotami Master (treningowy) i Hurricane (myśliwski). Dwa tygodnie później dywizjon trafił wreszcie do wspomnianego Baginton, gdzie dane mu było stacjonować aż do połowy 1941 roku. Była to zatem pierwsza właściwa przystań ?Zefirów?, jak sami się nazwali piloci Dywizjonu 308 ze względu na litery kodowe ZF umieszczone przez dowództwo RAF na ich samolotach. Tam właśnie spadły na nich niemieckie bomby w nocy z 14 na 15 listopada 1940 w wyniku czego śmierć poniosło trzech mechaników tej jednostki ? Edward Cebula, Józef Jurkowski oraz Franciszek Krzemiński. W tym momencie dywizjon nie był jeszcze całkowicie przygotowany do walki. Stan pełnej gotowości bojowej uzyskał bowiem dopiero z dniem 1 grudnia 1940 i natychmiast został włączony do 9 Grupy Myśliwskiej. W międzyczasie udało mu się jednak zanotować pierwsze wrogie trofeum. 24 listopada, podczas zespołowego lotu treningowego (sic!), plut. pil. Mieczysław Parafiński zestrzelił bombowiec Ju-88. Od 24 czerwca 1941 dywizjon wszedł wspólnie z Dywizjonami 303 i 306 w skład 1 Polskiego Skrzydła Myśliwskiego i operował z bazy Northolt. W tym dniu piloci 308 po raz pierwszy polecieli nad Francję i Belgię w osłonie wyprawy bombowej. Na pamiątkę tego wydarzenia dzień 24 czerwca był odtąd obchodzony jako święto dywizjonu. W całym 1941 roku piloci 308 Dywizjonu Myśliwskiego zgłosili 52 pewne zestrzelenia nieprzyjacielskich samolotów, 10 prawdopodobnych i 13 uszkodzonych, dzięki czemu zajęli pierwsze miejsce w klasyfikacji dywizjonów myśliwskich Polskich Sił Powietrznych w Wielkiej Brytanii (niektóre źródła podają, że był to najlepszy wynik spośród wszystkich dywizjonów RAF w tym roku). Do zakończenia działań wojennych ?Krakowiacy? blisko 30-krotnie zmieniali swoje miejsce stacjonowania. W drugiej połowie 1944 roku zawitali wreszcie z powrotem na kontynent, by zakończyć swą włóczęgę w bazie Ahlhorn niedaleko Bremy. Tam 308 Dywizjon wszedł w skład sił brytyjskich okupujących pokonane Niemcy, gdzie pozostał do końca 1946 roku. Oficjalne rozwiązanie dywizjonu nastąpiło 3 stycznia 1947 na lotnisku Porteath w Kornwalii.

Co przytoczone powyżej historie mają wspólnego z Patriae Fidelis? Otóż już w najbliższą niedzielę (4 listopada) członkowie naszej organizacji wezmą udział w dorocznych obchodach na Cmentarzu Baginton na grobach poległych lotników Dywizjonu 308. Znajdują się tam miejsca spoczynku trzech wspomnianych wcześniej ofiar bombardowania Coventry, dwóch kierowców oraz czterech pilotów, w tym także przytoczonego już w tekście Mieczysława Parafińskiego, który niestety także poległ na polu chwały 26 lutego 1941 roku. Uroczystości na cmentarzu rozpoczynają się o godzinie 15.00, natomiast my spotykamy się już w samo południe na Dworcu Kolejowym w Coventry, skąd pojedziemy do znajdującego się na jego obrzeżach Baginton. W tym miejscu pragniemy zaprosić wszystkich chętnych do połączenia sił z nami i dołączenia do naszej grupy tego dnia, by oddać hołd tym, którzy przelewali za nas krew tu – na brytyjskiej ziemi i niebie. Do zobaczenia w niedzielę!

Marcin Majchrowski